Wczorajszy Dzień Otwarty w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie i w Katolickim Ośrodku Adopcyjno-Opiekuńczym miał zachęcić mieszkańców regionu do zakładania tak zwanych rodzin zastępczych. W Opolu takich rodzin jest dziś około 170. Przebywa w nich ponad 200 dzieci. Zdaniem pracowników MOPR-u, takich rodzin jest za mało.
Dowód? W stolicy regionu działa tylko jedna zawodowa rodzina zastępcza o charakterze pogotowia rodzinnego. Od pięciu lat prowadzą ją w Opolu Beata i Antoni Dzierżanowscy. Najmłodsze dziecko, które do nich trafiło, miało cztery dni, najstarsze niecałe sześć lat. Maluchy przebywają u nich co najmniej dwa miesiące, nie dłużej jednak niż dziewięć miesięcy.To głównie dzieci “z interwencji”, zabrane z patologicznych rodzin, lub noworodki, których nie chcą wziąć rodzone matki.
- To niby tylko kilka miesięcy, ale rozstania są dla bardzo trudne – wyznaje pani Beata. – Łzy, cisza, która potem nastaje i oczekiwanie na informacje, co u naszych byłych wychowanków słychać. Utrzymujemy kontakt z każdym dzieckiem, które u nas było, raz w roku organizujemy zjazd rodzinny i przyjeżdżają do nas wtedy wszystkie dzieci.
Na dowód Pani Beata pokazuje wspólne zdjęcie z gromadką uśmiechniętych wychowanków – Dzieciom, które do nas przychodzą, trzeba poświęcić o wiele więcej uwagi niż swoim. Są nieufne, trzeba je dopiero stopniowo poznać. Dzierżanowscy mówią, że gdyby mieli jeszcze raz podjąć decyzję o stworzeniu u siebie zastępczego domu, postąpiliby tak samo. Jak mówią o sobie, są dla dzieciaków takim “szpitalem dusz”.Dzieci po kilku tygodniach pobytu chodzą już uśmiechnięte i na nowo pełne wiary w ludzi. Jaki warunek jest konieczny?
- Bezwarunkowa miłość do dzieci. Ale my od nich też dużo otrzymujemy – tłumaczy pani Beata. – Uśmiech od najmłodszych, a starsze tyle razy nam mówią “kocham cię”, że od rodzonych dzieci tak często tego wyznania nie słyszeliśmy.
- Rodziną zastępczą mogą zostać osoby, które mają polskie obywatelstwo oraz mieszkają na terenie kraju, nie są i nie były pozbawione władzy rodzicielskiej, dysponują odpowiednimi warunkami mieszkaniowymi. To nie musi być osobny pokój dla dziecka, ważne, żeby miało swój kącik do zabawy czy nauki – informuje Felicita Kościółek, kierownik MOPR-u .
Autor artykułu: Natalia Musiał