Rozmowa z Leo Beenhakkerem, selekcjonerem reprezentacji Polski
Leo, mamy problem. Zarezerwowaliśmy hotel do końca trwania mistrzostw Europy. To dobra decyzja?
To świetna decyzja.
Czyli jedziemy po mistrzostwo Europy? Już jeden trener mówił podobnie, przed mundialem w Korei i Japonii. Wszyscy pamiętamy, jak się skończyło.
Mówiąc poważnie, skąd mam wiedzieć, jak daleko zajdziemy. Oglądaliście finał Pucharu Polski w Bełchatowie?
Tak. Delikatnie mówiąc, poziom nie był za wysoki.
No właśnie. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby w ten sposób zagrała nasza reprezentacja w meczu z Niemcami?
Narzeka Pan, ale uśmiechał się Pan od ucha do ucha, patrząc na występ Rogera.
Dajcie spokój. Zawsze, kiedy gra Roger, patrzycie na moją reakcję? Choć przyznaję, że on zagrał dobrze.
W przeciwieństwie do Radosława Matusiaka.
Można by jeszcze długo w ten sposób dywagować. Ale wracając do naszych szans, to uważam, że mamy takie same jak pozostałe drużyny. Mistrzostwa Europy będą bardzo trudnym turniejem, jednak równie ciężkim dla nas, jak dla Niemców czy Włochów. Do startu Euro pozostało jeszcze kilkanaście dni i na razie każdy zespół jest na podobnym poziomie.
Nie boi się Pan o formę piłkarzy, którzy nie grali regularnie w klubach? Mamy na myśli choćby Jacka Krzynówka.
Doskonale wiemy, że piłkarze są na różnym poziomie przygotowania. Ebi Smolarek gra przecież co tydzień i dlatego różni się od piłkarza, który cały sezon siedzi na ławce albo gra w polskiej lidze. I właśnie dlatego sprowadziłem do kadry fizjologa Michaela Lindemanna. Przygotowaliśmy wspólnie indywidualny program dla każdego zawodnika. Wzięliśmy pod uwagę wszystko: liczbę minut spędzonych na boisku, obciążenia, itd. Proszę się nie dziwić, że podczas zgrupowania w Niemczech niektórzy będą odpoczywać, pływać w basenie czy leżeć w saunie. Z drugiej strony przed niektórymi ciężka harówka. Każdy potrzebuje obecnie czegoś innego. Wszystko po to, by wyrównać różnice, o których mówiłem. Wiem, że łatwo nie będzie.
Dwa tygodnie zgrupowania w Niemczech wystarczą, aby odpowiednio przygotować drużynę do Euro?
Czasu jest bardzo mało. Ale nie mogę przecież zadzwonić do Santander i powiedzieć działaczom Realu: chłopaki, zwolnijcie mi kilka dni wcześniej Ebiego Smolarka. Oni walczą przecież o europejskie puchary. Muszę zaakceptować sytuację, jaką mamy.
Kilku kadrowiczów nie ukrywało wątpliwości dotyczących powołania do reprezentacji Rogera. Nie obawia się Pan, że atmosfera w drużynie nie będzie najlepsza?
Naprawdę? A kto miał wątpliwości?
Choćby Jacek Bąk czy Dariusz Dudka.
To niemożliwe. Rozumiem emocje związane z tą sprawą. Zanim podjąłem jakąkolwiek decyzję, rozmawiałem długo z Rogerem i trenerem Legii Janem Urbanem. Ale nie tylko z nimi. Dyskutowałem też z siedmioma zawodnikami grającymi dotąd w pierwszym składzie reprezentacji i poprosiłem ich o opinię. I każdy miał identyczne zdanie: jeśli Roger ma poprawić jakość naszej drużyny, to powitamy go z otwartymi ramionami. Jestem więc spokojny, bo wiem, że i Roger jest gotowy do gry, i drużyna jest gotowa na przyjęcie Rogera.
Na jakiej pozycji zagra Roger w reprezentacji?
Jego głównym atutem jest to, że może grać na różnych pozycjach. W Legii występował często razem z Vukoviciem w środku pomocy. Grał również tuż za jedynym wysuniętym napastnikiem. Ale i na skrzydle sobie radzi. To, na jakiej pozycji zagra w Euro, będzie zależało nie tylko od jego formy. Równie ważne będzie to, jak zaprezentują się w Niemczech pozostali zawodnicy. I dopiero na tej podstawie ustalimy taktykę.
Ogłaszając listę 26 piłkarzy, którzy pojadą na zgrupowanie do Niemiec, powiedział Pan, że niektórych wyeliminował Pan na podstawie tego, jak zachowują się w grupie. Ilu graczy odpadło właśnie z tego powodu?
To był ważny argument, ale nie najważniejszy. Nigdy nie ukrywałem, że bez pewnych cech zawodnicy nie mają co liczyć na powołanie, bo przecież mamy stworzyć drużynę, w której będzie panować odpowiednia atmosfera. Mogę zapewnić, że pracę domową dotyczącą powołań odrobiliśmy, jak należy.
Co było więc najistotniejsze przy ustalaniu powołań?
Przygotowaliśmy listę pięciu czy sześciu kryteriów. Istotne było m.in. to, jak zawodnicy prezentowali się w kwalifikacjach do Euro. Na tej podstawie mogliśmy bowiem wyciągnąć wnioski, jak grają na międzynarodowym poziomie. Żartowaliśmy wcześniej na temat poziomu finału Pucharu Polski. Nie ma dla mnie znaczenia jak Wojtek Łobodziński czy Radek Matusiak zagrali w tym meczu. Najistotniejsze jest to, jak potrafią zagrać. Proszę pamiętać, że występy w mistrzostwach Europy różnią się od spotkań w Orange Ekstraklasie z Jagiellonią Białystok czy Ruchem Chorzów. Zgodzicie się chyba, że jest różnica. Wszyscy mi podpowiadają, że powinienem wziąć tego czy tamtego. Ile razy po tym, jak któryś z piłkarzy strzelił w polskiej lidze jedną czy dwie bramki, słyszałem: “Leo, bierz go do kadry”. Spokojnie. Muszę być odpowiedzialny. Powtarzam raz jeszcze. Każdego zawodnika oglądałem wiele razy, wiem, co potrafi i czego można się po nim spodziewać. Często jest tak, że dany piłkarz świetnie gra w klubie. Ale jeśli przyjdzie mu wystąpić na wyższym poziomie, to nie potrafi przeskoczyć pewnej bariery. Uznaliśmy, że na satysfakcjonujący nas poziom niektórzy gracze nie będą w stanie wskoczyć.
Mówi Pan chyba o Pawle Brożku?
Nie, mówię ogólnie. Nie wmawiajcie mi tego, czego nie powiedziałem. Braliśmy oczywiście pod uwagę Dawida Jarkę, Adriana Sikorę czy Pawła Brożka. Zostaną jednak w domu, bo musiałem wybrać 26 zawodników, a trzech z tej grupy jeszcze odpadnie. Szanuję ich jako piłkarzy, ale mam inną wizję. Zresztą to nie jest już czas, by zastanawiać się nad tą sprawą. Każdy może mieć własne zdanie, ale pozwólcie mi mieć też swoje. Wiem doskonale, co chcemy osiągnąć na Euro. I pod tę wizję dobierałem graczy. Ułożyłem też w głowie wstępną listę 23 piłkarzy na Euro. Ale to nie znaczy, że selekcja się zakończyła. To, że wstępną wizję mam, nie oznacza, że ktoś ma pewne miejsce. Mam nadzieję, że ktoś mnie zaskoczy. Zwłaszcza pozytywnie, ale i negatywnie.
Nie był Pan zaskoczony reakcjami tych, którzy zostali skreśleni z kadry? Artur Wichniarek czy Arkadiusz Radomski dość ostro Pana zaatakowali.
Każdy ma prawo mówić, co mu się podoba. To zrozumiałe, że są rozczarowani i budzi się w nich sportowa złość. Gdyby łatwo się z tym pogodzili, oznaczałoby, że im nie zależało.
Radomski powiedział, że argumenty, które mu Pan przedstawił, nie były przekonujące.
To jego problem. Zawsze będą wątpliwości.
Obserwował Pan zapewne rywali, z którymi zagramy na Euro.
Jeszcze za wcześnie na miarodajne opinie. Możemy przecież wyciągać wnioski głównie na podstawie meczów towarzyskich. Oglądaliśmy oczywiście wiele nagrań DVD i teoretycznie każdy wie o każdym wszystko. Jednak mistrzostwa Europy to zupełnie co innego. Dopiero teraz zaczyna się najważniejsza faza przygotowań. W każdej drużynie można spodziewać się zmian: zarówno wśród piłkarzy, jak w taktyce.
Jednak chyba ogólnymi wnioskami na temat rywali może się Pan podzielić?
Niemcy przechodzą rewolucję od czasów Jurgena Klinsmanna. Grają bardziej ofensywnie. No i mają Michaela Ballacka. Zresztą, co tu dużo mówić, zawsze są faworytem do wygrywania wielkiej imprezy. To drużyna kompletna. Z kolei Austria jest bardzo groźna i niedoceniana jednocześnie. Każdy wie, co to znaczy grać na własnym stadionie. Będą się czuć pewnie i dlatego trudno będzie ich zwyciężyć. I to nie tylko nam. Jestem pewien, że Niemcy też się nieźle namęczą. Co do Chorwacji, trener Slaven Bilić ma fantastycznych zawodników, którzy potrafią tworzyć drużynę. Mogą być wielką niespodzianką turnieju. Tyle generalnych wniosków, bo wszystko z dnia na dzień może się zmienić. Wynik w turnieju zależy od tylu detali. Oglądaliście przecież półfinał Ligi Mistrzów. Liverpool odpadł przez błąd jednego zawodnika. I czy to oznacza, że Rafa Benitez jest słabym trenerem albo podjął złą decyzję personalną?
Którzy zawodnicy będą Pana zdaniem gwiazdami Euro 2008?
Na pewno wielu, przecież Euro jest turniejem silniej obsadzonym niż mistrzostwa świata. Gdyby jeszcze była Brazylia i Argentyna… Co do gwiazd, uwielbiam patrzeć na grę Cristiano Ronaldo. To fantastyczny piłkarz.
I ma Pan dobre wspomnienia, bo akurat w meczu przeciwko Polakom Ronaldo nie błyszczał?
Halo, jesteście po ciemnej czy po jasnej stronie? Nie zagrał dobrze czy na skuteczny występ nie pozwolili mu polscy piłkarze? Patrząc na to, co robi w Manchesterze, widać, że futbol sprawia mu wiele radości.
Polskim piłkarzom też?
Oczywiście, wszyscy reprezentanci Polski kochają futbol, jednak na swój sposób. Optymizm to podstawowa sprawa. Główne przesłanie przed Euro powinno brzmieć: Polacy, cieszcie się futbolem!
Czy to prawda, że po Euro rozpocznie Pan karierę aktorską? Zagrał Pan już w kilku reklamach.
Kto wie? Ale dopiero po Euro. Nie, żartuję. Nie mam zamiaru. Nigdy. Choć okres nagrywania reklamy to ciekawe doświadczenie. To też była przecież praca całej drużyny, a ja uwielbiam grę zespołową.
Autor artykułu: Rozmawiali: Rafał Romaniuk i Piotr Wierzbicki